Świat się zmienia, zmieniła się też koncepcja bloga. No cóż, nie wszystko od początku musi być od razu doskonałe. Tak więc zamiast pisać o wszystkim i o niczym, a właściwie to nie pisać w ogóle (data ostatniego wpisu mówi sama za siebie), zmieniam koncepcję (jak na kobietę przystało) i podzielę się z Wami tym, jak wygląda życie weganki w (nie tak znowu) wielkim mieście. Jak to jest być weganinem i dbać o środowisko naturalne jednocześnie pracując w korpo, żyjąc w dużym mieście Wrocław, ćwicząc kilka razy w tygodniu, służąc kotom i współdzieląc przestrzeń życiową i uczuciową z mężem (też weganinem), będąc przy tym wierzącym i myślącym katolikiem (nie mylić proszę z wyznawcami wersji rydzykowo – smoleńskiej). W kwestii przepisowo – kuchennej liczę na wsparcie mojego męża, ponieważ to zdecydowanie on trzyma pierwsze noże (kuchenne) w domu.

Mam nadzieję, że wielu wegan czytających ten blog odnajdzie się w opisanych sytuacjach, wyzwaniach i przyjemnościach podniebienia i podzieli się swoimi spostrzeżeniami. A nie-wegańska część (bo i na takie audytorium liczę) znajdzie inspiracje, pomysły na bardziej przyjazne środowisku życie i być może odnajdzie swoją wege – drogę.

Jutro weekendowo pierwszy wpis – naturalnie zaraz po porannych zakupach na Eko Bazarze i Vege Markecie.

Kategorie: Ogólne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Twitter