Tygodnik Powszechny prenumeruję od dłuższego czasu i nadal uważam, że jest to ostatni bastion porządnego dziennikarstwa. Wbrew pozorom nie tylko katolickiego. Nr 31 z 30 lipca 2017 poza wywiadem z Martą Dymek, o którym za moment, porusza takie tematy jak na przykład epidemia w Jemenie, wywiad z psychiatrą prof. Bogdanem de Barbaro „Ale nigdy nie jest tak, że nie mogę nic. Świeczka pod siedzibą sądu to też sposób uczestnictwa w czymś dobrym.”, artykuł na temat protestów w Maroku (jedyne medium z którego dowiedziałam się, że coś takiego w ogóle ma miejsce), wywiad z imamem w Poznaniu czy artykuł „Powrót na Utoyę” czyli sześć lat po zamachu Breivika. Nie ma reklam na każdej albo co drugiej stronie, no i jest zdecydowanie więcej tekstu niż zdjęć. Mój niekwestionowany faworyt. A jak zobaczyłam wywiad z Martą Dymek, to wiedziałam od razu, od której części TP zacznę lekturę. I polecam ją każdemu.

Moje wrażenia są bardzo pozytywne. Mam nadzieję, że rozmowa z Martą przybliżyła też wielu „mięsożercom” obraz weganina, jako człowieka całkiem zrównoważonego psychicznie, cieszącego się kuchnią i różnorodnością smaków, a także konsekwentnego w swoich wyborach. Zdecydowanie kradnę też pomysł na grilla – boczniaki marynowane w piwie lub czerwonym winie, z pieprzem ziołowym czy rozmarynem. Ciekawostką było to, że choć Gruzja słynie z dań mięsnych, to przystawki i dodatki są wegańskie i jest ich sporo. Naturalnie pada pytanie o „tradycyjną polską kuchnie” i tutaj ciekawostka – soczewica i kasza jaglana to od wieków podstawa naszej diety, podobnie jak jarmuż czy topinambur. To pokazuje jak bardzo obraz Polaka tradycyjnie zajadającego się mięsem jest zafałszowany i zbudowany na resentymentach, których podstawy historyczne są co najmniej wątpliwe. Dodajmy do tego jak wiele dni w roku było postnych i dostajemy zupełnie inny obraz tradycyjnej polskiej kuchni.

Kolejna trafna uwaga Marty to „radosna świnka z tasakiem” – wciskanie konsumentom iluzji o radosnych kurkach i zrelaksowanych krówkach. Dla tych, którzy chcą łyknąć właściwą tabletkę i poznać prawdę, zapraszam do oglądnięcia „Earthlings” lub po prostu na stronę Vivy!.

Nie zabrakło też małej szpilki wbitej samym weganom, zresztą bardzo słusznie. Takiej mianowicie, że gotowanie w Polsce ryżu z mango czy kupowanie liczi lub papai to ekologiczny skandal. I taka jest prawda. Jeżeli traktujemy weganizm jako wybór etyczny i uważamy siebie za ekologów, to robienie dań ze składników, które muszę przewędrować pół świata, do których przechowania i transportu potrzebne są chemikalia i masa energii, to jest to nieporozumienie. Tym bardziej, że w naszej szerokości geograficznej mamy bogactwo najróżniejszych lokalnych składników. Nasze niedoceniane jagody czy porzeczki w niczym nie ustępują goiji.

Artykuł nie jest długi, ma 4 strony, więc szczerze polecam do popołudniowej kawy. A Marta zawsze będzie dla mnie inspiracją.

Wywiad można znaleźć na stronie TG pod linkiem:

https://www.tygodnikpowszechny.pl/jem-co-chce-149158

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Twitter