PunioBooksKsiążki stanowią nieodłączny element mojego codziennego życia. Na pocieszenie dla rodziców, których pociechy póki co nie przejawiają sympatii do książek, powiem, że ja nie zawsze byłam miłośnikiem czytania.

Tak właściwie, to lektury w podstawówce, a potem w liceum, były dla mnie swego rodzaju torturą, a nieśmiałe początki miłości do książek zaczęły się od Tolkiena, przez sagę „Smoczej Lancy”, by na dobre rozkwitnąć wobec wszystkich rodzajów literackich (poza romansidłami) na studiach.

I co więcej, przejście na wegetarianizm, a potem na weganizm nie upośledziło mojej umiejętności czytania ze zrozumieniem 😉

Czytam, co mi wpadnie w ręce lub na co mam akurat nastrój. Czasem są to bestsellery, czasem bardzo mało znane pozycje. Czasem ciężkie książki filozoficzne, czasem luźne czytadła kryminalne. W pewien sposób w świecie literatury czuję dużo więcej swobody i lekkości, niż w twardej rzeczywistości wokół mnie. Ale tego chyba doświadcza każdy, kto kiedykolwiek choć raz zanurzył się w dobrej książce. A ponieważ czytadeł na rynku jest cała masa, lepszych i gorszych, co jakiś czas będę dzielić się z Wami moimi lektura i zachęcać lub zniechęcać Was do poświęcenia im czasu. Za podzielenie się Waszymi wrażeniami będę wdzięczna.

Ostatni miesiąc był korporacyjnie intensywny. Nowa rola bez pozbycia się starej. Kto kiedykolwiek miał do czynienia z pracą 50/50 wie, że tak na prawdę jest to 80/80 czyli 160% czasu pracy, plus efekt „a-synergii” czyli pracuje się w wymiarze 200% czasu pracy. Oznacza to też da mnie, że w trybie dobowym: praca 8h, balet 2 h, praca 4h, wieczorem (późnym) jestem w stanie co najwyżej zmusić się do odtwórczej pracy mózgu, czyli relatywnie lekkiej lektury.

Stąd „Pudełko z guzikami Gwendy” duetu King & Chizmar.

Książka kupiona spontanicznie, trochę pod wpływem impulsu i muszę przyznać zakup całkiem udany. Narracja wciąga, czyta się szybko, klimat wg mnie bardziej w stylu Gaimana niż Kinga, czeka się na kulminację, a zakończenie… zaskakuje 🙂 To Wam gwarantuje. Czy zaskakuje tak, jak bym się spodziewała, to już zupełnie inna kwestia. Nie zmienia to faktu, że polecam!

Z kolei „Milczenie” Shusaku Endo to już zupełnie inny kaliber.

Przed przeczytaniem książki widziałam tylko kawałek filmu Martina Scorsese o tym samym tytule, ale nie miałam żadnych oczekiwań wobec książki. Zazwyczaj podchodzę dosyć nieufnie do „bestsellerów” i popularnych tytułów. „Milczenie” ma różne narracje, różne perspektywy, a śledząc wydarzenia mamy nadzieję, że wszystko potoczy się dobrze, że jakimś cudem się uda, chociaż widzimy jak wydarzenia nieubłaganie toczą się w najbardziej prawdopodobnym kierunku. Wg recenzji załączonej do książki, przypomina ona tradycyjną grecką tragedię. Być może. Nie znam się na tradycyjnych greckich tragediach. Ale na pewno stawia trudne pytania, na które nie udziela odpowiedzi. Wręcz przeciwnie, namnaża wątpliwości i pokazuje chwiejność odpowiedzi. Ich zależność od okoliczności, sytuacji, nastroju. Zmusza do zadania sobie pytania, czy odpowiedzi, których sobie udzielam są obiektywne i uniwersalne czy tylko są wypadkową okoliczności, w których powstały. Książka zdecydowanie warta przeczytania.

Tak więc miłej lektury.

Kategorie: BuX

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Twitter